Nowa Huta to zabudowa z lat 50., a więc mieszkania mniejsze — średnio około 45 m². W takich wnętrzach rzadziej stoi duży narożnik, częściej kanapa dwuosobowa, fotel i tapicerowane krzesła przy stole. Za to meble bywają w jednej rodzinie od pokoleń i pierwsze pranie potrafi zmienić kolor tkaniny bardziej, niż właściciel się spodziewa.
Dojazd w granicach Krakowa jest wliczony w cenę. Pranie kilku mebli w jednym terminie wychodzi taniej niż osobne wizyty — sprzęt rozstawiamy raz.
W odróżnieniu od prania pianowego w tkaninie nie zostaje środek, który później wiązałby nowy brud. Skóry nie pierzemy ekstrakcyjnie — czyścimy ją preparatem do skóry i zabezpieczamy.
Klatki schodowe są tu szerokie, co realnie ułatwia sprawę: sprzęt do ekstrakcji wnosimy bez kombinowania nawet tam, gdzie nie ma windy. Parkowanie jest bezpłatne i zwykle bez problemu znajdujemy miejsce blisko klatki, więc rozstawienie idzie szybciej niż w centrum. Przy mniejszym metrażu warto zaplanować pranie na rano — w jednym pokoju schnący mebel bardziej przeszkadza niż w dużym mieszkaniu.
Dywan z tego samego pokoju robimy w tym samym terminie — pranie dywanów w Nowej Hucie. Pełny zakres usług dla dzielnicy znajdziesz na stronie sprzątanie w Nowej Hucie, a opis samej usługi na stronie pranie tapicerki w Krakowie.
Przy normalnym wietrzeniu 4–8 godzin. Gruba kanapa lub narożnik schnie dłużej — najlepiej umówić termin na rano, żeby do wieczora mebel był suchy.
Nie. Pierzemy na miejscu, sprzęt przywozimy ze sobą. Potrzebny jest dostęp do prądu i wody.
Świeże prawie zawsze, stare zwykle jaśnieją. Farba, tusz i wybielacz zmieniają samo włókno — tam mówimy wynik przed praniem, a nie po nim.
Zwykle tak, bo usuwamy źródło z tkaniny. Przy moczu, który wsiąkł w piankę, wyniku nie gwarantujemy i mówimy o tym przed rozpoczęciem.
Tak. Po wyschnięciu mebel jest gotowy do normalnego użytku.